-

Andrzej-z-Gdanska

Czy leciał z nami pilot na II konferencję LUL w zamku w Baranowie Sandomierskim?

Napis nad wejściem do zamku dedykuję wszystkim blogerom i czytelnikom SN.

Amicis qualibet hora - Przyjaciołom o każdej porze

Odpowiadając na pytanie: podobno w najnowszych samolotach Airbus w kokpicie jako pilot siedzi "żywy" człowiek, żeby pasażerowie nie wpadli w panikę, że samolotem steruje komputer.

Z Gdańska wyjechałem słynnym pociągiem na literę "P". W Warszawie przesiadłem się na autobus do Sandomierza. Tam wykorzystałem chwilkę i poszedłem przez Bramę Opatowską na rynek i pstryknąłem sympatyczny ratusz.

Brama Opatowska – gotycka brama wjazdowa z 2 poł. XIV w. w Sandomierzu. Zbudowana z fundacji Kazimierza Wielkiego jako część murów obronnych miasta.

Potem busem do Tarnobrzegu, a stamtąd taksówką do zamku w Baranowie Sandomierskim.

Miejscem naszego zlotu był zamek w Baranowie Sandomierskim przedstawiony poniżej z lotu ptaka. Z tyłu, na północy, znajduje się hotel. W północnym skrzydle zamku, na piętrze, po drugiej stronie widocznych krużganków znajdowała się sala konferencyjna.

https://www.baranow.com.pl/

Rano nawiedził okolicę zamku chyba sam archanioł Gabriel. Udało mi się sfotografować część skrzydła podobnego do obłoku.

Na wstępie przyznam, że II konferencja LUL była bardzo udana, m. in. dlatego, że leciał z nami świetny i doświadczony pilot CORYLLUS. Do tego na pokładzie był ksiądz i lekarz. Czy można chcieć czegoś więcej? A było coś więcej o czym można przeczytać poniżej.

Pod każdym wykładem znajdują się na zielono moje subiektywne przemyślenia.

Prof. Łukasz Święcicki – II Klinika Psychiatryczna IPiN.

Zachowania ryzykowne w chorobach afektywnych.

 

Ku życiu czy ku śmierci

Życie jest straszniejsze

i piękniejsze niż

Blednie przy nim wszystko

Blednie przy nim sama śmierć.

fragment wiersza Edwarda Stachury

 

Po co są psychiatrzy skoro są dwie inne grupy, które się chętnie zajmą pacjentami:

1.Psycholodzy zajmują się umysłem i jego chorobami.

2. Neurolodzy badają mózg i jego działanie.

Co ten ktoś inny, czyli psychiatrzy mieli by robić?

W opowiadaniu Roberta Scheckley'a pt. „Statek”, kosmiczny statek tworzą żywe istoty; są nimi np., ściany, itd. Na statku jest jedna osoba, tzw. pchacz, który musi się skupić na pchaniu statku. Psychiatra jest takim pchaczem”.

Psychiatrzy mają medyczną formację lekarską. Myślą medycznie, a przedmiotem ich działania jest mózg.

Pacjent po wizycie u psychologa wychodzi zadowolony i mówi, że nadal się moczy, ale jest z tego dumny.

Psychiatra dąży do tego, żeby pacjent przestał się moczyć. Psychiatra zastanawia się, które normy zachowań przekraczają granice i przeszkadzają.

Jakie zachowania są ryzykowne w ChAD=choroba afektywna dwubiegunowa?

  1. Próby samobójcze.

  2. Samookaleczenia.

  3. Picie i SPA=środki psychoaktywne.

  4. Sporty ekstremalne, np. himalaizm.

  5. Mówienie prawdy i zwracanie na to uwagi.

  6. Szybka jazda pojazdem mechanicznym.

  7. Seks.

  8. Hazard.

  9. Zakupy, kredyty.

  10. Inwestycje, pomysły, w szczególności genialne.

    „I wtedy ja im powiedziałem prawdę” - rzekł pacjent i wtedy ja, jako psychiatra wyciągam bloczek i wypisuję receptę.

    Granice tolerancji są bardzo indywidualne.

    Np., wydawanie pieniędzy jeśli ma się ich dużo często bywa oceniane jako ryzykowne i to nie tylko przez pacjenta. Kiedyś pacjent przekonywał lekarza, że musi kupić żonie samolot. Tłumaczył, że ma dużo pieniędzy i stać go na to, ale on mówił o samolocie typu jambojet. Ktoś kupuje 50 lub więcej, np. torebek. Kto, czy co ma być wtedy punktem odniesienia? Lekarz? Średnia krajowa?

    Jak szybko może się to zacząć pokazuje przykład badań tureckich lekarzy 5 letniego chłopca ze Stambułu, który:

  • szybko nudził się zabawkami, porzucał zabawki;

  • uciekał z domu;

  • cechował się całkowitym brakiem lęku;

  • w późniejszym wieku jego zachowania seksualne wobec kobiet były nieadekwatne, ponieważ łapał kobiety za piersi.

    Lek pomógł, ale po jego odstawieniu sytuacja wróciła do początku.

    Patrząc realistycznie, możemy dojść do wniosku, że wszystko jest smutne w życiu i zazwyczaj kończy się źle: choroba, śmierć. Na szczęście takie myślenie nie dotyczy, czy też nie powinno dotyczyć katolików.

    Kawał:

    Facet skacze z X piętra i leci w dół.

    Na balkonie V piętra stoi gość i pyta spadającego: no i jak?

    Facet odpowiada: na razie w porządku.

    Wpływ różnic kulturowych

    Badano 2278 osób z populacji ogólnej, w tym 50 % Włochów i 50% Chińczyków.”Much more sex” było oceniane pozytywnie przez Włochów, natomiast Chińczycy oceniają takie postępowanie jako ryzykowne.

    Bardzo często ChAD jest dziedziczne.

    Podsumowanie: zachowania ryzykowne są uwarunkowane biologicznie i otyłość czy nadużywanie alkoholu zwiększają ryzyko takich zachowań.

    Żart:

    Tatuś dał się synkowi napić wódki. Syn wypił i powiedział, że to jest niedobre. No widzisz – odpowiedział Tatuś – a Tatuś musi to pić.

    Profesor, jak dobry manager, zakreślił szeroki target. Żeby ułatwić życie nam, przyszłym pacjentom, podał punkty wg których każdy mógł znaleźć coś dla siebie. W końcu każdy z nas jest chory tylko o tym nie wie, bo nie jest jeszcze zdiagnozowany. Zawisła niepokojąca cisza. Na koniec wykładu zaczęły padać pytania zdradzające obawy przyszłych pacjentów - czy ja też? Widząc to profesor doszedł do wniosku, że trochę przesadził i pewnie skonstatował, że wszystkich nie zdiagnozuje, zaczął się trochę wycofywać i zawężać target.

    Tak naprawdę, być może chciał nam pokazać, jak niewiele nam brakuje, żeby zostać chorym. Profesor chciał przez to pokazać jaki jest podstawowy dylemat lekarza, który może kogoś niesłusznie uznać za chorego, a w innym przypadku nie otoczyć odpowiednią opieką lekarską.

    Odniosłem bardzo sympatyczne wrażenie po wykładzie, ale nie wiem jak to nazwać. Można by powiedzieć, że profesor jest "głębokim humanistą", ale mierzi ten zestaw słów. Nie znam jednak lepszego.

     

    Ksiądz Krzysztof Irek

    Biskup Zygmunt Łoziński.

    Teza: tak jak Śląsk miał Korfantego, tak ziemia mińska miała biskupa Zygmunta Łozińskiego.

    Pierwszym miejscem emigracji nie były Stany Zjednoczone ale Kurytyba w Brazylii. Biskup Zygmunt Łoziński urodził się w dworku szlacheckim. Charakterystyczną cechą dworków szlacheckich była niezależność gospodarcza. W dworku była, m. in. biblioteka, na ścianach wisiały obrazy. Rewolucja mogła się udać tylko na zgliszczach dworków. Obecnie na terenie mińszczyzny prawie nic nie pozostało z dworków. Matka biskupa Zygmunta Łozińskiego była kobietą symbolem. Polka okazała się silniejsza od Bismarcka. Mężczyzna odgrywał, w tamtych czasach, rolę drugorzędną, Często nie było go w domu, bo szedł na wojnę i często z niej nie wracał. Wtedy wszystkie obowiązki spadały na kobietę.

    Atmosfera szkolna nie odpowiadała przyszłemu biskupowi. Nauczyciele donoszą na uczniów a uczniowie na nauczycieli.

    W październiku 1888 roku car Aleksander III chciał się dowiedzieć jak mocno rozpędzi się pociąg, którym jedzie. Podczas pokonywania zakrętu z nadmierną prędkością pociąg wykoleił się. Zginęło kilka osób, ale car z rodziną cudem uchodzą z życiem. W cerkwi wszyscy modlą się na kolanach dziękując za ocalenie życia rodzinie carskiej. Tylko jedna osoba stoi. Jest nią Zygmunt Łoziński, który mówi, że jest katolikiem i Polakiem i nie będzie dziękował za uratowanie życia cara. Zostaje zawieszony w prawach ucznia na pół roku przed maturą. Stawia się za nim Polak, Spasowicz, dzięki któremu zdaje maturę w 1889 roku i wstępuje do seminarium duchownego.

    Znał 12 języków i był wybitnym matematykiem. Był uzdolniony zarówno do nauk humanistycznych jak i ścisłych.

    W 1895 roku w czerwcu przyjmuje święcenia kapłańskie, a potem zostaje wykładowcą Pisma Świętego w Petersburgu w Akademii Duchownej. Ksiądz Zygmunt Łoziński urządza pielgrzymki piesze z Mińska do Ostrej Bramy w Wilnie. 11 lipca 1920 roku Mińsk zajmują sowieci. Zaczynają się prześladowania. Biskup Zygmunt Łoziński udał się do naczelnika stacji i uprosił kolejarzy, żeby zestawili jeszcze jeden skład dla uchodźców. Sam zostaje na miejscu. 4 września 1920 roku trafia do moskiewskiego więzienia na Butyrkach, gdzie dowiaduje się o podpisaniu Traktatu Ryskiego.

    Michał Kryspin-Pawlikowski, pisarz niezbyt pobożny, pisze w swojej książce, że mordowano bestialsko i milczeliśmy. Jest jakaś straszna i czerwona nić, Kain Grabski, Katyń, która zatrzymuje się wśród wystygłych ruin Warszawy.

    W 1925 roku zostaje biskupem pińskim, którym będzie przez następne 7 lat, aż do swojej śmierci.

    Od razu zostaje okrzyknięty przez katolików i prawosławnych jako święty. Szanują go również Żydzi. Do uznania go świętym brakuje tylko cudu.

    Ksiądz Irek powiedział, że dochód z książki przekaże dzieciom ze szkoły im. Ryszarda Kapuścińskiego w Mińsku, przy ul. Lenina, która krzyżuje się z ulicą kardynała Świątka.

    Komentarz CORYLLUSA:

    w czasie wtargnięcia sowietów do Mińska biskup Zygmunt Łoziński udaje się do społeczności żydowskiej i przebywa wśród nich. Prawdopodobnie obecność duchownego katolickiego uratowała Żydów przed pogromem.

    Kresy miały odpaść wskutek Traktatu Ryskiego ze względu na produkcję taniej żywności.

     

    Dr Jacek Legieć

    Służba Polaków w armii carskiej.

    W latach 1832 – 1914 około 1,5 miliona Polaków służyło w armii rosyjskiej. Służba początkowo trwała 25 lat i po roku 1895 odbywała się na Syberii. Po wojnie krymskiej służbę skrócono do 6 lat potem 5 lat a od roku 1906 do 3 lat. Po odbytej służbie wracało ok. 10%. Część zmarła, a część zostawała tam gdzie służyła.

    Skala faktycznego poboru nigdy nie przekroczyła 40% poborowych.

    Jednym z kryteriów zwolnienia z wojska był zbyt niski wzrost. W latach '70 XIX wieku wzrost ok. 10% populacji nie przekroczył 152 cm. Średnia wzrostu w tym czasie to około 165 cm. Najwyżsi szli do gwardii, niżsi do grenadierów, a pozostali do piechoty.

    Ludność wyznania mojżeszowego celowała w epilepsję w celu uniknięcia służby wojskowej.

    Wielu rekrutów służyło niedaleko domu, w odległości do kilkunastu km. Problemem był transport żołnierzy na miejsce służby. Większość trafiała na zachód od Moskwy.

     

    Dr Ryszard Mozgol

    Europa po 1918 roku oczami Emanuela Małyńskiego.

    Książki Emanuela Małyńskiego były popularne w kręgach zachodniego tradycjonalizmu katolickiego.

    Czytając jego książki trzeba się nie raz przedzierać przez kilka stron, żeby natrafić na naprawdę błyskotliwą myśl.

    Marek Emanuel Wit Małyński żył w latach 1875-1938. Urodził się w majątku Żurne na Wołyniu. Ojciec był marszałkiem szlachty wołyńskiej. Stworzył samowystarczalne imperium ekonomiczne. Ród słynął z oryginałów. Pieczę nad Emanuelem sprawował jego wuj Jan, po którym odziedziczył majątek. Po Traktacie Ryskim jego majątek zajmował 9 miejsce w Polsce.

    Po pierwszej wojnie światowej i rewolucji wielu pięknoduchów otrzeźwiało. Został zniszczony pewien świat. Emanuel Małyński napisał 39 książek w 3 językach. Chciał nimi oddziaływać na tamten świat, ale mu się nie udało. Dochodzi do wniosku, że pierwsza wojna światowa jest tak naprawdę rewolucją, która miała doprowadzić do zwycięstwa gospodarki kolektywnej. Pierwsza wojna światowa to szczucie narodów przeciwko sobie przy pomocy propagandy. Po czterech latach wojny zmienia się społeczeństwo. Kobiety zmusza się do pracy zarobkowej ponieważ zarobek mężczyzny nie wystarcza na utrzymanie rodziny. Europa przegrała. Zwycięstwo osiągnęły USA, Japonia i bolszewicy – mocarstwa pozaeuropejskie. Obywatel stał się własnością państwa po pierwszej wojnie światowej. Powinniśmy mówić o traktacie wersalsko-ryskim.

    Celem działań wojennych było okaleczanie żołnierzy, a nie zabicie, żeby oni obciążali społeczeństwo. Winne były obie strony.

    W USA traktowano Austro-Węgry jako największe więzienie dla wielu narodów, ale rozbicie Austro-Węgier nie rozwiązało problemów. Tworzy się byty, które nie potrafią samodzielnie funkcjonować.

    Amerykański slogan: jeden naród, jedno państwo.

    Emanuel Małyński wezwał w 1917 roku do rozczłonkowania imperium rosyjskiego. W konferencji paryskiej rozebrano wiele państw i nikt nie protestował. Jest to pomysł przeciwko interwencji komunistów w Rosji – jej podział. Wg Emanuela Małyńskiego przyczyny wojen są przyczynami ekonomicznymi. Przemyśliwa różne warianty podziału Europy. Te plany podziału ewoluują. Czasami jednak są dość kuriozalne.

    „Samobójstwo Europy – chcecie jeść, czy być zjedzonym?”

    Po pierwszej wojnie światowej zaczęła panować jedna „religia” - demokracja. Lenin i komunizm w Rosji nie są ostatnimi etapami rewolucji.

    Warunki ekonomiczne Europy są rozpaczliwe, ale ilość banków po pierwszej wojnie światowej podwoiła się.

    Jego koncepcja Polski to odwrócenie się od Bałtyku w stronę Morza Czarnego. Jest pierwszą osobą, która użyła słowa „paneuropejski” w 1922 roku. Emanuel Małyński marzył o Stanach Zjednoczonych Europy, aby odwrócić tendencje komunistyczne. Europa musi zrezygnować z wrogości między państwami i myśleć o samodzielności i niezależności.

    Kolejna konkluzja

    Czeka nas kolejna wojna ze strony komunistów. Emanuel Małyński przeżył załamanie gdy Związek Sowiecki został przyjęty do Ligii Narodów.

    Stalin powiedział w 1938 roku:

    „Bolszewicy to nie są pacyfiści, którzy tęsknią za pokojem. Nadejdzie czas gdy bolszewicy zostaną najeźdźcami – przyjdzie na to czas".

    Proroczo, Emanuel Małyński powiedział, że postęp polega na osiągnięciu celu, którym jest globalny kapitalizm i absolutna władza polityczna.

    Ryszard Mozgol powiedział, że marzeniem Lenina były Stany Zjednoczone Świata.

    Emanuel Małyński powiedział, że jeżeli rodzice mają słuchać dzieci to odwraca się porządek rzeczy.

    Pytanie z sali:

    Dlaczego Emanuel Małyński „kochał” Piłsudskiego?

    Piłsudski użył narzędzia „socjalistycznego”, a potem je porzucił, gdy nie było potrzebne. Tylko w nim, a nie w Dmowskim czy Narodowej Demokracji, widział możliwość skutecznego działania.

    Wg CORYLLUSA wszystkie wymyślane koncepcje są realizowane przez USA pod kątem korzyści dla nich.

    Emanuel Małyński rozczarował mnie trochę swoją "adoracją" Piłsudskiego. W książce, którą czytam („Nowa Polska...”), napisał więcej, nie dając żadnych wątpliwości. Po tym co przeczytałem na SN i okolicach, czyli wykładach powstał u mnie niezły dysonans. Przedtem raził mnie taki zachwyt nad Piłsudskim, ale nie potrafiłem go uzasadnić. W końcu gdy przyszło uzasadnienie, pojawił się też Emanuel Małyński i jak mu nie wierzyć, kiedy ledwo co "odkrył" go dla nas CORYLLUS - znowu go "zakopać"?

    Prelegent dodatkowo podbił stawkę mówiąc o różnych koncepcjach, które przychodziły Emanuelowi Małyńskiemu do głowy. Pomyślałem sobie, że w takiej sytuacji, można trafić na ciekawą koncepcję, ale czy ona się utrzyma "w głowie" Emanuela Małyńskiego zanim ja zdążę ją zaakceptować? Może znowu będę musiał się adoptować do nowej myśli. Tylko czy zdążę? Do tego trudny i zawiły język, najeżony dwuznacznościami, które podkreśliła tłumaczka, wynikającymi ze specyfiki zarówno języka francuskiego jak i specyficznego myślenia samego Emanuela Małyńskiego. Światełkiem w tunelu stały się słowa prelegenta, że po przeczytaniu iluś stron można trafić na błyskotliwą myśl. I tego się trzymam. Od połowy książka zaczyna być bardziej zrozumiała albo ja dostosowałem się do niej – jest nadzieja.

     

    Prof. Katarzyna Kostrzewa – Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego

    Smoleńsk 2010

    Badanie wypadków lotniczych w świetle doktryny zachodniej.

    Moja ulubiona definicja prawnika:

    do krowy przyleciał komar. Komar prawnikiem? – dziwi się krowa. Od zarania jestem krwiopijcą – odpowiedział komar.

    Po II wojnie światowej w Karcie Narodów ONZ zawarto już w drugim artykule prawo do samostanowienia.

    W prawie międzynarodowym nie ma definicji narodu. O narodzie decydują państwa. Żadne państwo nie zdecyduje się, żeby komuś, jakiejś grupie, przyznać status narodu, bo to rodzi prawo do samostanowienia czyli wydzielenie jakiegoś obszaru.

    Pani profesor przedstawiła na ekranie zdjęcie Marsa oraz obok małą kropkę, ledwie widoczną – to Ziemia.

    Suwerenność jest pierwszym i najważniejszym atrybutem państwa. Państwo bez tego atrybutu nie jest państwem.

    Są dwa rodzaje systemów prawnych:

    wewnętrzne i prawo międzynarodowe publiczne.

    Żart

    Prawo międzynarodowe publiczne dzieli się na publiczne, kanoniczne i Stanów Zjednoczonych.

    Prawo międzynarodowe publiczne jest nadrzędne nad prawem wewnętrznym i Konstytucją.

    Konwencja chicagowska reguluje sprawy związane z lotnictwem cywilnym. Ta konwencja jest bardzo restrykcyjna. Nie definiuje ona statku powietrznego. Nie ma ona zastosowania do państwowych statków powietrznych, np. wojskowych, celnych, policyjnych.

    Państwowy statek powietrzny korzysta z immunitetu, czyli wyłączności, a więc korzysta z przywileju nietykalności.

    O uznaniu statku powietrznego za państwowy statek powietrzny decyduje wpis do rejestru statków: cywilnego lub wojskowego.

    Czy konwencja chicagowska miała zastosowanie?

  1. Sprawą zajęła się prokuratura wojskowa.

  2. Czym była Komisja Millera? To była komisja badania wypadków lotnictwa państwowego.

  3. To był państwowy statek powietrzny.

  4. Wpisany był do rejestru statków wojskowych.

    Jak to było możliwe, że zastosowano konwencję chicagowską? Tego oficjalnie nie wiemy.

    Wskazówki

    1. Edmund Klich, szef komisji cywilnej, jechał do Warszawy po uzyskaniu informacji o wypadku. W trakcie jazdy samochodem do Edmunda Klicha zadzwonił Aleksiej Morozow, szef Komisji Technicznej MAK, który spytał go, czy będziemy procedować wg konwencji chicagowskiej, na co Edmund Klich się zgodził, nie zasięgając opinii prawników.

    2. Edmund Klich przekazał informację Cezaremu Grabarczykowi, ministrowi sprawiedliwości.

    W przemówieniu sejmowym premier Donald Tusk przyznał, że samolot był państwowy.

    3. Strona rosyjska mówiła o locie międzynarodowym, a nie mówiła nic o państwowym statku powietrznym.

    4. ICAO odmówiło zajęcia się tym wypadkiem, ponieważ powiedziano, że to był państwowy statek powietrzny.

    5. Załącznik 13 dawał taką możliwość, że Polska mogła ubiegać się o prowadzenie badania, ale z tego nie skorzystano.

    W świat poszła niedobra wiadomość.

    Komisje mają na celu ustalenie przyczyny wypadków, a nie ustalanie winnych. Chodzi o zapobieganie w przyszłości takim sytuacjom.

    W przypadku państwowych statków powietrznych czas badania jest ustalony na 30 dni. Dla statków cywilnych badania trwają o wiele dłużej.

    Sam tytuł wykładu mógł wywołać nieuzasadnione wrażenie u słuchaczy, że teraz wszystko będzie wyjaśnione i uzasadnione na gruncie prawa i do tego prawa międzynarodowego, a nie naszego "podwórkowego". Niestety wprowadziłem się skutecznie w błąd, z którego trudno było się wydobyć. Na szczęście Pani profesor użyła całego swojego autorytetu i operacja zakończyła się sukcesem.

    W zasadzie wszytko o czym mówiła profesor, z grubsza wiedzieliśmy, ale Pani profesor znalazła dobrze poparte uzasadnienie w prawie międzynarodowym dając nam niejako solidne fundamenty. W końcu zdałem sobie sprawę, że zadaniem Pani profesor nie było podanie nazwisk sprawców. Jak zresztą powiedziała zadaniem komisji jest ustalenie przyczyn wypadku, a nie wskazanie sprawców. Z drugiej strony pokazanie podstaw prawnych "wyłoniło", bez nazwania, krąg, a nawet nazwiska sprawców bez ich wymieniania.

     

    Dr Łukasz Modelski

    Rewolucja francuska i spisek przeciw karpiom.

    Zamek w Baranowie Sandomierskim jest związany z rodziną Leszczyńskich, ojciec, Stanisław Leszczyński i pra-, pra- dziadek czyli Ludwik XVI.

    4 grudnia 1793 roku zostaje przyjęta ustawa o osuszeniu wszystkich stawów we Francji. Sytuacja jest gorąca. Produkuje się karabiny, wytwarza proch strzelniczy, itd. Mamy wojnę wewnątrz i na zewnątrz. Panował głód. Rewolucja powoli traci twarz.

    Stawami zajęto się zaraz na początku rewolucji. Dotyczyło to osuszania bagien. Stawy zajmowały ok. 210 tysięcy hektarów. Posiane tam zboże dałoby plony, którymi można by wyżywić mnóstwo ludzi. To jest racjonalny argument za osuszeniem stawów.

    Opór regionów żyjących z ryb jest dość duży, mimo że rynek się kurczy. Nie ma mnichów, którzy jedli ryby, m. in. w poście.

    Georges Danton mówi:

    „dajcie spokój, przecież wszyscy jesteśmy przeciwko karpiom”.

    Karp jest rybą królewską i jedzą ją mnisi, a więc z pochodzenia jest rybą reakcyjną. Karp jest także nośnikiem zabobonu.

    Karp jako ryba niesie wiele starych symboli chrześcijańskich, z którymi walczy przecież rewolucja.

    Ostatecznie osuszanie do końca się nie udało. Nie osuszono wszystkich stawów. Jednak pogłowie karpia spadło i dzisiaj nie jest rybą popularną i nie jest także dzisiaj spożywany w czasie Wigilii.

    Pan Łukasz pokazał nam, na przykładzie niewinnego karpia, że nowomowa jest starsza od Orwella.

     

    Konferencja pozwoliła mi poznać kilka Pięknych Nawigatorek oraz kilku Przystojnych Nawigatorów co stanowi dla mnie wartość dodaną, nieopodatkowaną.

    Po zakończeniu Konferencji dzięki Panu Szymonowi znalazłem się szybko i komfortowo w Warszawie. I tu mnie szczęście opuściło.

    Zaczął się „czeski film”.

    O 17:20 kiedy miał odjechać mój pociąg na peronie pojawiały się różne pociągi, a o moim pociągu żadnej informacji. W końcu pojawiła się informacja o opóźnieniu; na początek 20 minut. Natomiast po drugiej stronie stał pociąg z Wiednia do Gdyni, który miał odjechać o 15:25, czyli 2 godziny wcześniej. Wtedy pojawiła się informacja o zerwanej trakcji elektrycznej w okolicach Nasielska, ale nikt nas nie poinformował jakich pociągów, jakich tras dotyczy ta awaria. W czasie rozmowy z konduktorem z „wiedeńskiego” pociągu dowiedziałem się, że jak znajdę miejsce siedzące, to mogę pojechać na bilecie z mojego, innego pociągu. Skorzystałem z okazji i usiadłem, ponieważ doszedłem do wniosku, że lepiej siedzieć w ciepłym niż stać na zimnym peronie. W pewnym momencie, bez żadnej zapowiedzi, pociąg ruszył i zatrzymał się na stacji Warszawa Wschodnia. Tam po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że weźmie nas „na hak” lokomotywa spalinowa i „przeciągnie” tam gdzie działa trakcja elektryczna. Dalsza podróż odbyła się bez przeszkód. Znalazłem się w Gdańsku z 5,5-godzinnym opóźnieniu.

    W poprzednich latach zwiedziłem piękny zamek w Krasiczynie. Następnie zwiedziłem zamek w Niepołomicach koło Krakowa, a teraz zamek w Baranowie Sandomierskim. Trudno powiedzieć, który zamek jest najładniejszy, bo każdy jest w swoim rodzaju. Na pewno zamek w Krasiczynie jest największy z tych trzech.

    Zamek w Krasiczynie został wybudowany w stylu renesansowo-manierystycznym, na przełomie XVI i XVII w.

    Dwie ściany parawanowe zamku zdobione są piękną ażurową attyką. W narożach znajdują się cztery okrągłe baszty - Boska, Papieska, Królewska i Szlachecka. Ich nazwy symbolizują aprobowaną przez fundatorów hierarchię świata obejmującą doczesność i wieczność.

    Z dziedzińca zamkowego, okolonego arkadowymi krużgankami, podziwiać można niezwykle rzadko spotykane przepiękne sgraffitowe dekoracje przedstawiające sceny biblijne oraz medaliony z popiersiami cesarzy, wizerunki polskich królów i sceny myśliwskie.

    https://www.krasiczyn.com.pl/zamek

    Zamek Królewski znajduje się w samym centrum Niepołomic obok Rynku, przy zabytkowych plantach. Pięknie odrestaurowany jest prawdziwą ozdobą niewielkiego, średniowiecznego, uroczego miasteczka. Przez wieki niepołomicki zamek stanowił wypoczynkową rezydencję królewską zwaną "drugim Wawelem".

    Jest to gotycki zamek królewski z połowy XIV wieku przebudowany w stylu renesansowym.

    http://www.zamekkrolewski.com.pl/zamek-krolewski

    Zamek w Baranowie Sandomierskim został wzniesiony pod koniec XVI wieku w miejscu średniowiecznego obronnego dworu rycerskiego. W XV wieku dwór baranowski należał do szlacheckiej rodziny Baranowskich.

    https://www.baranow.com.pl/zamek-i-muzeum

     



tagi: baranów sandomierski  ii lul 

Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 18:45
27     1335    31 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 19:17

Jesteś mistrzem świata! Jeśli chodzi o wytrwałość w podróży i dokładność relacji !

zaloguj się by móc komentować

Andrzej-z-Gdanska @parasolnikov 12 marca 2019 19:17
12 marca 2019 19:25

Dziękuję za miłe słowa. Od czasu do czasu trzeba mnie nakłuć leciutko szpilką, żebym się nie "nadymał" i nie uniósł za wysoko. :)

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Andrzej-z-Gdanska 12 marca 2019 19:25
12 marca 2019 19:26

Oj zasłużyłeś, żeby się trochę powznosić ;)

zaloguj się by móc komentować

Paris @Andrzej-z-Gdanska 12 marca 2019 19:25
12 marca 2019 19:39

Nie wierze...

... zeby nalezal Pan do tych co to sie "nadymaja"...  to jest niemozliwe  !!!

A relacja fantastyczna... i cos mi sie wydaje, ze wybor jednego zwyciezcy bedzie bardzo trudny.   Jeszcze raz gratuluje naprawde fantastycznego wpisu...  BRAVO  !!! 

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 19:52

Wspaniała wyczerpująca relacja. Dzięki Tobie po raz drugi znalazłam się na wykładach :)

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @Andrzej-z-Gdanska 12 marca 2019 19:25
12 marca 2019 19:53

Ale dzięki temu, że się tak wysoko uniosłeś, mogłeś zrobić to piękne zdjęcie z lotu ptaka :D

zaloguj się by móc komentować

Robo @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 19:58

Wielkie dzieki ,bo przy mojej nie najlepszej pamieci to jest to czego mi brakowalo po Tlokini. Mam cicha nadzieje ,ze bedzie pan rowniez w Kliczkowie i o tym napisze . 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 20:09

Mistrzostwo świata w gatunku "relacje z podróży i konferencji':)))). Nawiasem takie przygody jak "przeciąganie parowozem ekspresu' to trafiają się tylko wybranym.  Wielkie dzięki.

zaloguj się by móc komentować

marianna @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 20:13

Aaaaa, teraz już wiem po co tak skrzętnie to wszystko notowałeś. Dzięki temu wszystko sobie przypomniałam. Nawet to co uleciało z pamięci.

zaloguj się by móc komentować

Andrzej-z-Gdanska @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 20:21

Dziękuję wszystkim za bardzo miłe słowa. Trochę się obawiałem, że tekst jest za długi i będzie przynudzał.

Ten powrót koleją obfitował w wiele zwrotów akcji, ponieważ trwał kilka godzin, ale już nie chciałem "trolować" własnej notatki. Mimo wszystko spotkałem w pociągu sympatycznych ludzi i nawet było śmiesznie i wesoło. Czas szybko płynął. W końcu właściwa podróż stała się monotonna i nudna. :)

zaloguj się by móc komentować

betacool @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 20:31

Panie Andrzeju - wspaniała i detaliczna relacja.

Dziękuję i pozdrawiam. Bardzo się cieszę, że mogłem Pana poznać.

zaloguj się by móc komentować

Aleksandra @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 20:44

Dokładne opisanie rzeczy:)

Kiedyś od kolegi pożyczałam podobnie dokładne "wyciągi" z wykładów, wspominkowo mi się zrobiło:)

Zaraz dam plusik:)

Zamek w Krasiczynie podobał mi się bardzo, ale wybrałabym może Baranów - bardziej "spójna" bryła, i jednak piękniejsza gra budynku z ogrodem. Chociaż... w Krasiczynie wzruszają drzewa posadzone z okazji narodzin dzieci, no i jednak - rodowe gniazdo kardynała Adama Sapiehy. Muzeum - również Krasiczyn ma dużo ciekawsze.

Spalinowy pociąg dziś - cudne:)))

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 20:56

Nooo Panie Andrzeju, tu choćby nagrywać prelekcje to w szczególe się Pana nie zastąpi :) Ale będę próbować dalej Pana rozpraszać w notowaniu ;)

Ale przykro, że taką miał Pan dalszą podróż, miałam nadzieję, że z Warszawy mimo naszego niespiesznego tempa do niej będzie już sprawnie i szybko. Dziękuję za przemiłe towarzystwo i do zobaczenia!

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 21:16

Cieszymy się, że wrócił Pan bezpiecznie do domu. Mamy nadzieję, że dobrze Pan wspomina jazdę i "świętokrzyskie atrakcje" po drodze.

Pozdrowienia

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 21:23

i oczywiście plus :)

zaloguj się by móc komentować

Draniu @Andrzej-z-Gdanska
12 marca 2019 21:33

Dziekuje za wspaniałe sprawozdanie ,a właściwie raport z iście wojskową dokładnością.

 

zaloguj się by móc komentować


atelin @Andrzej-z-Gdanska
13 marca 2019 09:17

"W końcu każdy z nas jest chory tylko o tym nie wie, bo nie jest jeszcze zdiagnozowany. Zawisła niepokojąca cisza."

Kiedyś się rzuciłem na grubą książkę o schizofrenii. Przez miesiąc w wolnych chwilach drapałem się po głowie, ale na szczęście mi przeszło.

zaloguj się by móc komentować

Andrzej-z-Gdanska @Stalagmit 12 marca 2019 21:16
13 marca 2019 09:26

Odpowiem tylko dwoma słowami:

Było świetnie :)))

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Andrzej-z-Gdanska
13 marca 2019 13:24

Szczegółowy opis. Dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Andrzej-z-Gdanska
13 marca 2019 23:12

Panie Andrzeju, niesamowita relacja. Czy Pan stenografował, żeby wszystko tak szybko i dokładnie zapisać?

zaloguj się by móc komentować

Andrzej-z-Gdanska @jolanta-gancarz 13 marca 2019 23:12
14 marca 2019 08:00

Dziękuję za uznanie. Stenografować nie umiem, ale może odświeżyły mi się nabyte zdolności pisania notatek z wykładów i ćwiczeń na studiach.

Skoro Pani pyta to uznam to za pretekst, żeby się pochwalić. :) Mój nauczyciel akademicki uznał, że moje pisane notatki są odpowiednie i pożyczył je gdy jechał do Afryki uczyć "Afroamerykanów" elektryki. Nie byłem najlepszym studentem w tym przedmiocie, ale to uznanie "zrekompensowało" mi moje ambicje. :)

zaloguj się by móc komentować


Magazynier @Andrzej-z-Gdanska
14 marca 2019 09:00

Dokładna relacja to jest pańska. Plus. Miło było się spotkać i poplotkować o tym co w Gdańsku.

zaloguj się by móc komentować

Wawrzyniec @Andrzej-z-Gdanska
14 marca 2019 19:25

Andrzeju! (bo my wszakże na ty, od piątkowej kolacji), Powiem jedno. Bardzo się cieszę i uznaję to za prawdziwy dar, że mogłem Cię poznać osobiście. A Twoja relacja z Baranowa?  No inżynierski cymes!

zaloguj się by móc komentować

Andrzej-z-Gdanska @Magazynier 14 marca 2019 09:00
14 marca 2019 21:07

Mnie również było miło.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować