-

Andrzej-z-Gdanska

Czy mogło nie dojść do wybuchu II Wojny Światowej...?

...w Gdańsku?

 

Utrwalić ślad po wybitnym Polaku, Mieczysławie Jałowieckim

Gdyby Mieczysław Jałowiecki nie kupił Westerplatte dla Polski nie powstałaby, na tym terenie, Wojskowa Składnica Tranzytowa, a pancernik „Schleswig-Holstein” nie miałby do czego strzelać. Pewnie znalazłby się inny pretekst i inne miejsce.

Warto jednak pamiętać o tym wydarzeniu i upamiętnić Mieczysława Jałowieckiego nie tylko w postaci nazwy ronda na osiedlu Górna Orunia (uchwała Rady Miasta Gdańska z 2015 roku), ale czymś więcej – może pomnikiem albo chociaż tablicą pamiątkową.

Fot. Barbara Kurant

Nie wiem dlaczego, ale Google map nie potrafi pokazać ronda na mapie. Dlatego podaję mapkę z artykułu.

Można wykorzystać „cały ten zgiełk” związany z Westerplatte do wspomnienia o tak wybitnym Polaku. Dowiedziałem się „o istnieniu” Mieczysława Jałowieckiego i jego trylogii prawdopodobnie z SN, a może wspominał Go CORYLLUS. Trylogia składa się z książek o tytułach: „Na skraju imperium”, „Wolne miasto” i Requiem dla ziemiaństwa”. Postanowiłem nie dowierzając temu, że książki są ciekawe, przeczytać „środkową” czyli „Wolne miasto”, ponieważ dotyczyła międzywojennego Gdańska i zaczęło się. Przy okazji okazało się, że mogłem wypożyczyć książkę z biblioteki w Gdańsku Wrzeszczu. Książka i autor pozytywnie mnie zaskoczyły i przeczytałem w końcu wszystkie trzy, które chyba są na jednakowym, świetnym poziomie. Postawa i działania Mieczysława Jałowieckiego w obcym sobie mieście wydają się dziwne, mówiąc delikatnie, z dzisiejszej perspektywy gdy za sukces uważa się „dziwną” dzierżawę lub sprzedaż terenów miejskich i nie tylko. Jak trudne były to działania świadczą „wytyczne” wujka Mieczysława Jałowieckiego, marszałka Piłsudskiego, który wypowiedział je w krótkich żołnierskich słowach, cytuję:

„Nie dogodzisz nam - czeka cię kula w łeb. Nie dogodzisz Niemcom, dostaniesz od nich kulę. Staraj się, aby ciebie jedno i drugie ominęło. To są moje instrukcje.”

I jeszcze dwie informacje:

Książka ta była ostatnią lekturą Jana Pawła II. Wspomnienia Jałowieckiego czytała mu przyjaciółka, lekarka Wanda Półtawska, była więźniarka Ravensbrück, która czuwała przy umierającym papieżu. "Czytałam do środy (30 marca), potem przeszkodzili nam lekarze i nie udało mi się tej ostatniej kartki przeczytać. Był cały czas zainteresowany treścią i jakkolwiek pod koniec życia słuchał głównie tekstów modlitewnych, to jednak upominał się o dalsze czytanie o losach Gdańska" - wspomina Półtawska ("Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni ks. Karola Wojtyły z rodziną Półtawskich").

Może Jan Paweł II nie wypowiedziałby słynnych słów: "Każdy z Was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte"

- gdyby nie Mieczysław Jałowiecki.

Ponieważ Papież znał książkę Mieczysława Jałowieckiego, mógł w swoich wypowiedzianych słowach mieć na myśli zarówno to co zrobił Jałowiecki jak i to co potem bohatersko uczynili polscy żołnierze.

Oczywiście od razu człowiek myśli o serialu filmowym, ale… wiadomo jak się kończą takie pomysły. Dlatego m. in. gram w Lotto. :)