Syjonizm chrześcijański
Skąd ten temat?
Po pierwsze – z powodów teologicznych. Przekonanie, że Żydzi nie potrzebują Chrystusa, że Stare Przymierze nie zostało wypełnione w Nowym, że Zbawiciel przyjdzie dopiero „w Izraelu” – to nie tylko błąd, to herezja. To zaprzeczenie centralnemu dogmatowi naszej wiary: że Jezus Chrystus, wcielony Syn Boży, umarł i zmartwychwstał dla zbawienia wszystkich ludzi, bez względu na narodowość.
Po drugie – z powodów duszpasterskich. Filojudaizm staje się niebezpieczną pokusą dla części duchowieństwa. W imię źle rozumianego „dialogu międzyreligijnego” dochodzi do zacierania prawdy o Kościele, o sakramentach, o krzyżu. Zamiast katechezy i ewangelizacji – mamy milczenie.
Po trzecie – z powodów politycznych. I tu dochodzimy do wątku, który dla nas – Polaków – ma szczególne znaczenie. Syjonizm chrześcijański stał się nie tylko ruchem teologicznym, ale także realną siłą geopolityczną, wpływającą na decyzje największego mocarstwa świata – USA. Prezydenci, kongresmeni, wpływowe środowiska protestanckie – wszyscy oni, często pod wpływem ideologii syjonistycznej, uznają Izrael za „sojusznika absolutnego”, któremu wolno więcej, którego polityki nie można kwestionować.
***
W tym kontekście Polska – choć lojalna wobec sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi – zbyt często staje się kozłem ofiarnym. Fałszywe narracje o „polskiej winie” w czasie II wojny światowej, nieuzasadnione żądania restytucyjne ze strony środowisk żydowskich w USA, presja dyplomatyczna w sprawach historycznych czy edukacyjnych.
Polityka Waszyngtonu, prowadzona w duchu serwilizmu wobec Izraela, otwarcie lekceważy interes Polski – kraju, który nie był sprawcą Holocaustu, lecz jego ofiarą.
Za granicą przez ostatnie 20 – 30 lat szum wokół tego tematu cały czas nie cichnie, a w Polsce niemal nie jest on podnoszony. A przecież dotyczy bardzo ważnego państwa, jakim są w skali całego świata Stany Zjednoczone. Istnieją one już ponad 200 lat, wcześniej ich terytorium zdominowane było przez kolonistów. Elity tego państwa wywodziły się z głównych nurtów protestanckiej reformacji: anglikanizmu, kalwinizmu i luteranizmu, szukający tam schronienia przed represjami ze strony urzędowego w Anglii „Kościoła Ustanowionego” (Established Church) i związanej z nim monarchii, której byli zaciekłymi wrogami.
Myśl chrześcijańskich syjonistów kieruje się m.in. obietnicą wywiedzioną ze Starego Testamentu. Pan Bóg powiedział Abrahamowi: „Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi”. (Rdz 12, 3) Część protestanckich chrześcijan zinterpretowała ten zapis Pisma Świętego tak:
aby uzyskać błogosławieństwo Boże i uzyskać pomyślność dla siebie, dla swojej rodziny, dla swojego kraju, dla swojej społeczności, należy zastosować się do tego nakazu w taki sposób, by błogosławić i pomagać Abrahamowi, to znaczy jego potomstwu – Izraelowi.
Także w naszych czasach, w warunkach XX wieku i XXI wieku miałoby to odnosić się do państwa żydowskiego powstałego w Palestynie po II wojnie światowej. Wokół tej idei ukształtował się gigantyczny ruch religijny (obejmujący już dziesiątki milionów wyznawców) i równocześnie polityczny.
Idea powstania państwa żydowskiego pobrzmiewała w Stanach Zjednoczonych jeszcze w XVII-XVIII wieku pośród purytańskich kolonistów. Widoczne już było wówczas zafascynowanie Izraelem.
Prezydent Donald Trump pozostaje pod bardzo silnym wpływem ludzi reprezentujących syjonizm chrześcijański. Ludzie z pierwszych stron gazet, tacy jak były sekretarz stanu Mike Pompeo, Benjamin Netanyahu, Marco Rubio*, bardzo mocno podkreślają swoją prosyjonistyczną postawę.
Po Soborze Watykańskim II, zwłaszcza w momencie, kiedy została napisana i podpisana Konstytucja soborowa Nostra aetate i w następnych dziesięcioleciach, mamy do czynienia – co przyznają sami „koryfeusze” takiego podejścia – z gigantyczną, wręcz rewolucyjną zmianą w podejściu Kościoła katolickiego do judaizmu, Izraela i Żydów. Zaowocowała ona takimi deklaracjami i wypowiedziami, jak te, których udzielił kardynał Grzegorz Ryś naszemu portalowi PCh24. Hierarcha ten właściwie podpisuje się pod ideą, jakoby Kościół odszedł od takiej interpretacji dziejów zbawienia, w myśl której prawdziwym Izraelem jest Kościół katolicki, a starotestamentowi Izraelici w momencie przyjścia Pana Jezusa nie przyjęli Jego nauczania. Tamtejsi Żydzi, ich elity postanowiły Go wydać na ukrzyżowanie. Część Żydów poszła za Chrystusem, a część nie. W związku z tym dzieje judaizmu rabinicznego wyznaczyły własną drogę. Kościół katolicki zaś, jako „nowy Izrael”, jest kontynuatorem tradycji Starego Przymierza, poprzez Nowy Testament. Do tego życiodajnego pnia religii mojżeszowej zostały wszczepione narody pogańskie dzięki wcieleniu, odkupieniu dokonanemu przez Pana Jezusa Chrystusa na Krzyżu.
Tymczasem w Kościele rozwija się od kilkudziesięciu lat idea sugerująca, że w zasadzie istnieją dwie równoprawne, równoległe drogi do zbawienia – jedna z nich dotyczy religijnych żydów, zaś drugą podążają chrześcijanie. Na tym tle można wyciągnąć wniosek, że nurty chrześcijańskiego syjonizmu wpłynęły również na głoszoną dzisiaj teologię Kościoła katolickiego.
„Ojcowie Założyciele” republiki północnoamerykańskiej byli niemal wszyscy deistami, czyli wyznawcami tzw. religii naturalnej, nie mającej nic wspólnego z chrześcijaństwem. Pamiętajmy, że w konstytucji amerykańskiej nie ma żadnej wzmianki czy odwołania się do Boga. Ze względów taktycznych nie mogli oni jednak wystąpić otwarcie przeciwko religii protestanckiej, ponieważ wyznawała ją przytłaczająca większość tworzącego się narodu amerykańskiego. Z tego powodu ideologią panującą nowego państwa stała się eklektyczna mikstura purytańskiej „teologii przymierza”, wigowskiego kultu pisanej konstytucji, Locke’owskiego kontraktualizmu, oświeceniowego deizmu, ideologii kupieckiej i wolnomularskiego okultyzmu. Jego ostatecznym rezultatem jest to, co w samej jurysprudencji amerykańskiej nazywa się „ceremonialnym deizmem” albo „uogólnionym” (na bazie różnych odłamów protestantyzmu i bez żadnej treści dogmatycznej) i akonfesyjnym chrześcijaństwem.
Jak zauważa Nina Gładziuk:
„gdy widzimy zaprzysiężenie amerykańskiego prezydenta, to trudno je sobie wyobrazić bez Księgi Biblii. Ale nie jest to zbiór pism religii objawionej, ale nade wszystko Księga Prawa: paktu, przymierza, umowy i testamentu. Jeżeli odsyła do jakiejś teologii, to jest teologia federalistyczna”.
Symbol piramidy na amerykańskim banknocie dolarowym, to napis na zwoju u stóp zdobiącej jego piramidy, obwieszczający Novus Ordo Seculorum, „standardowo tłumaczy się jako «nowy porządek wieków», ale możemy też uwolnić masoński sens tej formuły, a wówczas otrzymamy: «nowy świecki zakon»” (Druga Babel. Antynomie siedemnastowiecznej angielskiej myśli politycznej, Warszawa 2005, s. 30–31).
Konstytucja amerykańska weszła w życie 4 marca 1789 roku.
Tekst preambuły:
My, Naród Stanów Zjednoczonych, w celu tworzenia doskonalszej unii, ugruntowania sprawiedliwości, zapewnienia spokoju wewnętrznego, umożliwienia wspólnej obrony, popierania ogólnego dobra i zagwarantowania dobrodziejstw wolności dla nas samych i dla naszych potomków, uchwalamy i ustanawiamy niniejszą Konstytucję Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Konstytucja Stanów Zjednoczonych – Wikipedia, wolna encyklopedia
nie zawiera odniesienia do Boga.
KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ z dnia 2 kwietnia 1997 r. zawiera w preambule tekst, cytuję:
W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie, my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski,…
Zsekularyzowane, źródłowo purytańskie dziedzictwo republiki amerykańskiej zawierało dwie zgubne idee: egalitaryzmu i kontraktualizmu – można by rzec „idee – matki” wszystkich błędów politycznych, zawleczonych z Nowego do Starego Świata, niszczących cywilizację chrześcijańską.
Pojmowanie każdej sfery życia: politycznego, prawnego, społecznego, a nawet religijnego jako serii niekończących się kontraktów, zawieranych przez pierwotnie „wolne i równe” jednostki, niszczy każdą instytucję i każdy autorytet. Nadaje im też nieuchronnie charakter „biznesowy”: purytanie nawet swoje osobiste kontakty z Bogiem nawiązywali i artykułowali w języku kupców i lichwiarzy z City („weksel”, „list zastawny” etc.) – co skądinąd stało w jaskrawej sprzeczności z ich oficjalnie wyznawaną teologią kalwińską, według której „Bóg nam nic nie jest dłużny”.
Wzajemna sympatia i przyciąganie się – wedle tajemnej zasady duchowych powinowactw – pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Izraelem jest czymś naturalnym i zrozumiałym.
Wszakże protestantyzm w ogóle jest w dużej mierze rejudaizacją chrześcijaństwa, a purytanizm jest nią w takim stopniu, że można wątpić, czy jest jeszcze chrześcijański; w każdym razie cywilizacyjnie należy do cywilizacji żydowskiej. Już w epoce Szekspira trzymających się całkowicie sformalizowanej i bezdusznej etyki, „skrupulatnych” (precise) purytanów nazywano „Żydami Nowego Testamentu”.
Meksykański myśliciel katolicki i przywódca synarchizmu – Salvador Abascal nazywał Stany Zjednoczone krajem „żydowsko-jankeskim” (judío-yankee).
Współcześnie, od lat 80. XX wieku, stał się on doktryną tzw. ruchów ewangelikalnych oraz zielonoświątkowców, które stanowią fundamentalistyczną reakcję na zeświecczenie i liberalizację głównych „kościołów” protestanckich. I religijnie, i politycznie, stanowią więc one „prawicę” w łonie amerykańskiego protestantyzmu, trzymając się literalnego rozumienia tekstów biblijnych, oczywiście w duchu subiektywnej egzegezy pastorów, politycznie natomiast stanowią prawe, konserwatywne skrzydło Partii Republikańskiej.
Stanowią liczącą się siłę, zapewniającą republikanom ok. 30–40 milionów wyborców, zamieszkujących głównie ziemie tzw. pasa biblijnego (Bible Belt), czyli stanów południowych i środkowych, które notabene w przeszłości były bastionem Partii Demokratycznej, zanim dokonał się jej zdecydowany skręt w lewo, czyli jeszcze w czasach F. D. Roosevelta.
Najbardziej znanymi i wpływowymi w okresie formowania się ruchu „chrześcijańskich syjonistów” animatorami tego nurtu byli słynni „teleewangeliści”, czyli kaznodzieje posługujący się narzędziem telewizji, baptysta Jerry Falwell (1933–2007) oraz zaangażowany bezpośrednio w politykę, też formalnie baptysta, ale bliski zielonoświątkowcom, Pat Robertson (1930–2023).
Sednem poglądów „chrześcijańskich syjonistów” jest przekonanie, że należy walczyć o odzyskanie dla Żydów całej Ziemi Obiecanej, przez co należy rozumieć obszar od Synaju aż po Eufrat, a zatem również ziemie należące do państw sąsiadujących dziś z państwem Izrael.
Wynika to z dosłownej interpretacji tekstów biblijnych Starego Testamentu.
Popierają także najbardziej szalony i groźny projekt ortodoksów żydowskich odbudowania – po spełnieniu pewnych rytualnych warunków – trzeciej Świątyni na miejscu dwóch poprzednich, w którym, jak wiadomo, obecnie stoi muzułmański meczet Al-Aksa, którego zburzenie rozpętałoby natychmiast „świętą wojnę” całego świata islamskiego. Ponieważ „chrześcijańscy syjoniści” uznają współczesne państwo Izrael – mimo jego świeckości – za spadkobiercę starożytnego Izraela patriarchów, od Abrahama począwszy, proroków i królów, ich wystąpienia znamionuje żarliwe i bezwarunkowe poparcie tego państwa i odrzucenie jakiejkolwiek jego krytyki.
W sondażu z 2017 roku, który przytoczył „Washington Post”, 80 procent ewangelikałów zadeklarowało, że wierzy, iż powstanie Państwa Izrael było spełnieniem biblijnego proroctwa, a ponad 50 procent respondentów oznajmiło, że wierzą, iż muszą popierać Izrael, ponieważ ma to istotne znaczenie dla spełniania się proroctw.
Ewangelikalni „chrześcijańscy syjoniści” uważają się właśnie za żarliwych chrześcijan, spoglądających na problem Izraela z punktu widzenia apokaliptyki i eschatologii chrześcijańskiej – oczywiście tak, jak oni ją pojmują. Rzecz w tym, że swój stosunek do Izraela wiążą oni z zapowiedzią ponownego przyjścia (Paruzji) Chrystusa oraz – wedle słów z Apokalipsy według św. Jana (Ap 16,16) – Armageddonem, czyli ostateczną bitwą między siłami dobra i zła, w której hordy szatana zetrą się z hufcami anielskimi pod wodzą Chrystusa i zostaną przez nie pokonani, szatan zostanie uwięziony w Czeluści i nastanie tysiącletnie panowanie (czyli Millenium) Chrystusa.
Jednocześnie „ewangelikałowie” łączą ten fakt z zapowiadanym przez św. Pawła masowym nawróceniem Żydów na chrześcijaństwo przed końcem świata i gdy wejdzie już do Kościoła pełnia pogan (Rz 11,25), tym samym zaś uznaniem przez nich Chrystusa za oczekiwanego przez nich Mesjasza. W tym samym duchu interpretują oni wspomniany ustęp z Apokalipsy jako powrót ludu żydowskiego na biblijne ziemie Izraela. Powrót ów pozwoli zacząć odliczać czas do siedmioletniego Armageddonu. Z punktu widzenia „chrześcijańskich syjonistów” odbudowanie Izraela na Ziemi Obiecanej stanowi niejako preludium do nawrócenia Żydów.
Paradoksalnie można by więc powiedzieć, że w swojej istocie poglądy „chrześcijańskich syjonistów” są „antyżydowskie” (w sensie „antyjudaistyczne”), bo opierają się na dążeniu do przyspieszenia także nawrócenia Żydów na chrześcijaństwo. Z tego powodu oczywiście nie mogą podobać się wyznawcom judaizmu. Jednak zarówno Żydzi religijni, jak i laiccy nacjonaliści syjonistyczni z Likudu, rządzący dziś Izraelem, nie dyskutują otwarcie tej kwestii, lecz podchodzą do tego pragmatycznie: ważne jest dla nich to, że „chrześcijańscy syjoniści” są politycznie ich najbardziej ofiarnymi sojusznikami, co przekłada się na realne wsparcie polityczne, militarne i finansowe Stanów Zjednoczonych jako protektora Izraela.
„Chrześcijańscy syjoniści” stanowią wielką siłę. Szacuje się, że stanowią oni ok. 30 procent ogółu amerykańskich wyborców, a identyfikuje się z nimi ponad stu kongresmenów.
Ich obecnym faworytem politycznym jest prezydent Donald Trump i można powiedzieć, że to głównie im zawdzięcza on zarówno swoje pierwsze, jak i drugie zwycięstwo. Trump nie jest „chrześcijańskim syjonistą” – określa się jako chrześcijanin, ale bez konkretnej identyfikacji wyznaniowej, ale ma zarówno szerokie związki z Żydami, nawet rodzinne, a przede wszystkim zajmuje też ekstremalnie proizraelskie stanowisko. Jego budzące sympatię konserwatystów posunięcia w polityce wewnętrznej nie mogą jednak przesłaniać faktu, że w polityce zagranicznej i w stosunku do Izraela, popieranego przezeń bezkrytycznie, ujawnia stanowisko, które można nazwać wręcz „turbo syjonizmem”. Musi to budzić niepokój, bo taka polityka wzmaga tylko napięcie i grozi prawdziwym Armageddonem – jeszcze nie eschatologicznym, ale z pewnością wojennym.
Opracowałem na podstawie:
KWARTALNIK PCH24.PL – SY JONIZM CHRZEŚCIJAŃSKI. KOŚCIÓŁ, IZRAEL , HEREZJA?, NR 1
_________
* Marco Rubio urodził się 28 maja 1971 roku w Miami na Florydzie jako jedno z czwórki dzieci kubańskich imigrantów, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych w 1956 roku.
Rubio był jednym z najbardziej konserwatywnych senatorów 117. Kongresu. Jest zdecydowanym przeciwnikiem aborcji.
Jest zagorzałym zwolennikiem Izraela.
Jest katolikiem. Jest żonaty z Jeanette Dousdebes, z którą mają czworo dzieci.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Marco_Rubio
tagi: żydzi usa protestanci syjonizm chrześcijański
|
|
Andrzej-z-Gdanska |
| 11 lutego 2026 07:41 |
Komentarze:
|
|
Henry @Andrzej-z-Gdanska |
| 11 lutego 2026 08:19 |
Plusik+. Deklaracje kardynała Rysia to tylko poświata papieża Franciszka ;-)
|
|
Matka-Scypiona @Andrzej-z-Gdanska |
| 11 lutego 2026 08:41 |
Charlie Kirk też bronił Izraela jak pomylony
|
|
Andrzej-z-Gdanska @Henry 11 lutego 2026 08:19 |
| 11 lutego 2026 09:10 |
Dzięki.
Przeczytałem jeszcze raz, ale nie znalazłem nic o tych postaciach. :)))
Natomiast podzielę sie niezbyt dobrą informacją. W mojej parafii proboszcz co roku przedstawia taki raport z działalności. Podał, że w parafii mieszka nieco ponad 12 tysięcy osób i od tej liczby proboszcz płaci podatek do US. Na msze święte uczęszcza około 17% mieszkańców czyli około 2500 osób.
Wspomniał też przy okazji, że arcybiskup Galbas podał, że w Warszawie na msze święte przychodzi około 12% mieszkańców. Stwierdził, że jest to teren misyjny.
Może jakaś "pomoc" z Czarnego Lądu jest potrzebna?
|
|
Andrzej-z-Gdanska @Matka-Scypiona 11 lutego 2026 08:41 |
| 11 lutego 2026 09:11 |
Nie wiedziałem!
Szkoda człowieka i tego co miał w głowie.
|
olekfara @Andrzej-z-Gdanska |
| 11 lutego 2026 13:58 |
a co z Mojżeszem i dziesięćciorgiem przykazań, z tego co widać u żydów wygrała opcja złotego cielca.I oni śmią stawiać się jako wybrańcy Boga, chyba szatana. Cały Stary Testatement, to jedna wielka bitwa i przeniewierstwo żydów wobec Boga.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @Andrzej-z-Gdanska |
| 11 lutego 2026 16:21 |
To było dawno i mało kto pamięta . ((
Poza tym czyta się to co pasuje.
|
|
Arte @Andrzej-z-Gdanska |
| 11 lutego 2026 18:50 |
Świetne podsumowanie. Przygotowania do Armagedonu idą sprawnie. Prezydent USA jeszcze w poprzedniej kadencji uznał racje, zezwolił na przeniesienie stolicy z Tel Awiwu do Jerozolimy, mimo wcześniejszych ustaleń i protestów ONZ - deklaracja ONZ z 1950r.
Cytat z wiki - hasło Tel Awiw: W grudniu 2017 prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, oficjalnie uznał Jerozolimę za stolicę Izraela i wydał Departamentowi Stanu polecenie rozpoczęcia procedury przenoszenia amerykańskiej ambasady do tego miasta z Tel Awiwu, na mocy uchwalonej w 1995 ustawy o ambasadzie w Jerozolimie.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @Andrzej-z-Gdanska |
| 11 lutego 2026 19:17 |
Dzięki.
To przeniesienie stolicy układa się teraz w pewną wspólną całość.
|
MZ @Andrzej-z-Gdanska |
| 11 lutego 2026 20:28 |
Dziekuję za temat.Od wielu lat zastanawiam się wg.jakiego klucza dobiera się czytania ze S.Testamentu i dlaczego nie tłumaczy się wiernym,że nowy Izrael to chrześcijanie ,a w naszym przypadku katolicyzm. W liście do Hebrajczyków jest wyrażnie napisane ,że Stare Przymierze jest nieaktualne, obowiązuje N.Przymierze odkupine Krwią Jezusa Chrystusa. To jest zaniedbanie,które powoduję zamęt i fałszywy odbiór rzeczywistości.Tylko raz ,przed laty, stary kapłan w homilii stwierdził, "Żydzi nie przjęli Chrystusa ,odrzucili Go"
Czyżby polityka górowała nad Wiarą...?
Ogrom plusów.
|
|
Maciej-Lodyga @Andrzej-z-Gdanska |
| 12 lutego 2026 06:31 |
Wydaje mi się, że dla chrześcijan dużym problemem jest interpretacja ST, jak dalece mamy odczytywać go dosłownie i czy we wszystkich fragmentach. Są tam niewątpliwie wątki z tzw. mentalnością Kalego - co nie pasuje do religii uniwersalnej:
Pan Bóg powiedział Abrahamowi: „Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi”. (Rdz 12, 3).
Pwt. 28.12: "Pan otworzy dla ciebie bogate swoje skarby nieba, dając w swoim czasie deszcz, który spadnie na twoją ziemię, i błogosławiąc każdej pracy twoich rąk. Ty będziesz pożyczał wielu narodom, a sam u nikogo nie zaciągniesz pożyczki."
Księga Jeremiasza 33.4: To bowiem mówi Pan, Bóg Izraela, o domach tego miasta, o domach królów judzkich, które zostaną zniszczone, o wałach i mieczach: 5 Idą walczyć z Chaldejczykami, by napełnić miasto zwłokami ludzi, których zabiję w przystępie swego gniewu. Zakryłem bowiem swe oblicze przed tym miastem na skutek całej ich nieprawości.
Czytałem kiedyś książkę ks. Ziółkowskiego, który starał się wyjaśnić różne fragmenty Biblii, ale to nie jest wiedza powszechna. Dosłowny przekład każdego zdania z ST na politykę międzynarodową wymaga wyłączenia rozumu.
|
Tytus @Andrzej-z-Gdanska |
| 12 lutego 2026 11:37 |
Super podsumowanie!
"niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka - którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych - że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni»." Dzieje Apostolskie 4, 10-12.
Obchodzi się w Kościele Katolickim różne dni, to judaizmu, to islamizmu (jeszcze dni satanizmu brakuje), a tymczasem Święto Imienia Jezus z dnia 3 stycznia nie ma nawet kategorii wspomnienia obowiązkowego.
PS. Judio-yankiee - świetne nazwanie USA.
|
Paris @Tytus 12 lutego 2026 11:37 |
| 12 lutego 2026 12:39 |
Moze dlatego, ze...
... 3 stycznia wspominana jest sw. Genowefa/Genvieve !!!
Tak sobie tylko zgaduje,
|
|
Andrzej-z-Gdanska @MZ 11 lutego 2026 20:28 |
| 12 lutego 2026 17:50 |
Proszę bardzo i dziękuję za plusy. :)
...dlaczego nie tłumaczy się wiernym...
Tego na 100% nie wiem. Odpowiedzi jest kilka. Dla tych co czytają Nowy Testament można tylko przypominać od czasu do czasu - z różnym skutkiem. Może być też tak, że wielu wiernych i duchowni uważają to za oczywiste.
A politycy wykorzystuja nie tylko wiarę... licząc na efekt.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @Maciej-Lodyga 12 lutego 2026 06:31 |
| 12 lutego 2026 18:00 |
Wydaje mi się, że katolicy nie muszą mieć dużych problemów. Natomiast mogą mieć wątpliwości. Wtedy korzystają z tego, że mają do dyspozycji nauczycielski urząd kościoła, który odrzucili protestanci. Mogą czytać co napisali m. in. doktorzy kościoła, święci. Chociaż protestantom nikt tego nie zabrania.
Dosłowny przekład każdego zdania z ST na politykę międzynarodową wymaga wyłączenia rozumu.
Różne sensy Pisma świętego: 115-119
KKK (Katechizm Kościoła Katolickiego) poz. 118:
Średniowieczny dwuwiersz streszcza znaczenie czterech sensów:
Littera gesta docet, quid credas allegoria,
Moralis quid agas, guo tendas anagogia.
Sens dosłowny przekazuje wydarzenia, alegoria prowadzi do wiary.
Sens moralny mówi, co należy czynić, anagogia – dokąd dążyć.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @Tytus 12 lutego 2026 11:37 |
| 12 lutego 2026 18:01 |
Dzięki i dzięki za ważne przypomnienie, które gdzies umyka w zgiełku codziennego życia.
|
jolanta-gancarz @Andrzej-z-Gdanska |
| 13 lutego 2026 10:09 |
Jako swoiste uzupełnienie do świetnej notki proponuję bardzo ważny wywiad z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, który jak mało kto w Polsce zna zarówno od strony teologicznej, jak i politycznej skomplikowane relacje żydowsko - chrześcijańskie, nie tylko w Polsce:
|
qwerty @jolanta-gancarz 13 lutego 2026 10:09 |
| 13 lutego 2026 12:32 |
z kim, o czym i po co? to po co? ma jednoznaczną odpowiedź. mitologizowanie wszelkich relacji w celach ?
|
jolanta-gancarz @qwerty 13 lutego 2026 12:32 |
| 13 lutego 2026 14:28 |
O tym właśnie mówi ks. Chrostowski.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @jolanta-gancarz 13 lutego 2026 10:09 |
| 14 lutego 2026 10:03 |
Dzięki za przywołanie ksędza prof. Waldemara Chrostowskiego, którego bardzo poważam!
Od 1986 uczestniczył w posiedzeniach podkomisji, a następnie komisji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem (był jej wiceprzewodniczącym w latach 1994–1996). Od 1990 do 2000 wchodził w skład Międzynarodowej Rady Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. W 1991 był jednym z założycieli Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, której współprzewodniczył do 1998.
W wywiadzie-rzece Kościół, Żydzi, Polska ks. W. Chrostowski przedstawił własną, krytyczną ocenę kształtu dialogu katolicko-żydowskiego w latach 80. i 90. Abp Józef Życiński krytykował radykalizm treści tej książki, odległy jego zdaniem od myśli Jana Pawła II. W obronie Chrostowskiego wystąpiło wydawnictwo „Fronda”, które wydało tę książkę, a także m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, Telewizja Trwam, „Rzeczpospolita”, „Niedziela”, „Najwyższy Czas!” oraz katolickie portale, podkreślając „ciekawe spojrzenie autora na sprawy dialogu z judaizmem w oparciu o nieznane dotąd lub mało znane fakty z historii bez politycznej poprawności”. W obronę duchownego bardzo mocno zaangażowali się Stanisław Michalkiewicz oraz Jerzy Robert Nowak i Tomasz Terlikowski.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Waldemar_Chrostowski
Słuchałem kiedyś wywiadu z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, w którym stwierdził, że zrezygnował z udziału w Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, ponieważ nie widzi możliwości kontynuowania dialogu.
Fragment linkowageo, ciekawego, wywiadu:
Paweł wpisuje się w cały ten obraz, ale – mocno to podkreślam – korzenie judaizmu rabinicznego sięgają okresu życia Jezusa. To bardzo ważne, dlatego że do Kościoła i do teologii katolickiej przemycane jest w tej kwestii spojrzenie żydowskie, wedle którego judaizm rabiniczny jest odpowiedzią na świętego Pawła, a więc odpowiedzią na nauczanie o Jezusie, a nie na samego Jezusa i na to, czego On sam nauczał.
Dlaczego tezy Księdza Profesora dotyczące korzeni judaizmu rabinicznego uważane są niekiedy za kontrowersyjne? Czy na gruncie teologii są one nowatorskie?
To nie jest spojrzenie nowatorskie, lecz głęboko zakorzenione w tradycji Kościoła, w nauczaniu ojców Kościoła, takich jak Justyn Męczennik, Augustyn, Hieronim czy Jan Chryzostom oraz, co najważniejsze, w Nowym Testamencie. Zostało podjęte i wyjaśnione w nauczaniu świętego Pawła, w jego Liście do Rzymian (wskazałbym zwłaszcza rozdziały od 9 do 11), w Pierwszym i Drugim Liście do Koryntian, w Liście do Galatów, gdzie Apostoł Narodów rozważa to, o czym teraz rozmawiamy, w świetle własnego życiowego doświadczenia i w świetle tej drogi, którą on przebył: od prześladowcy do prześladowanego (tak właśnie brzmi tytuł mojej książki wydanej w języku angielskim w Stanach Zjednoczonych, którą uważam za jedną z moich najważniejszych publikacji). Oni wszyscy mówili to, co tutaj wyjaśniam, jednak w naszych czasach mało kto chce tego słuchać. I to jest problem.
Ale dlaczego tezy Księdza, oparte na Biblii i nauczaniu ojców Kościoła, nie są przyswajane przez Księdza oponentów?
Są niewygodne i dlatego niechciane.
Z jakich powodów, Księdza zdaniem?
Dobrze byłoby zapytać ich samych. Moim największym bólem jest to, że od mniej więcej 30 lat, czyli od kiedy zacząłem o tym otwarcie mówić oraz coraz głośniej i częściej zabierać głos, małe, ale krzykliwe grono, które monopolizuje relacje z Żydami, nazywając je dialogiem, nie zdobyło się na jakikolwiek dialog wewnątrz Kościoła.
Przecież to, o czym rozmawiamy, jest i powinno być tematem poważnej refleksji najpierw w Kościele. Porozmawiajmy między sobą i ze sobą, wyjaśnijmy trudne (a czasami wcale nie takie trudne) kwestie teologiczne, i dopiero wtedy, gdy zdamy sobie sprawę z tego, kim naprawdę jesteśmy, prowadźmy rzetelny dialog. Tylko wtedy bowiem ma on sens.
W przeciwnym wypadku, i tak oceniam stan aktualny, trwa i nasila się parodia dialogu. Ciągle zajmuje się nim bardzo wąskie grono tych samych osób, które powtarzają dwa, zresztą przekręcone, zdania z nauczania Jana Pawła II.
Polecam przeczytanie całego wywiadu.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @Andrzej-z-Gdanska |
| 14 lutego 2026 11:55 |
I jeszcze końcówka wywiadu:
Jestem w każdej chwili gotowy do szczerej i uczciwej rozmowy na te tematy. Zwłaszcza w obrębie Kościoła i tych, którzy w Kościele się tymi sprawami zajmują. Natomiast, a mówię to z przykrością, przez ostatnie ponad 20 lat nikt z kościelnych gremiów, które obnoszą się z hasłami dialogu katolicko-żydowskiego, mi tego nie proponował ani nawet nie próbował.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @Andrzej-z-Gdanska |
| 22 marca 2026 15:23 |
Wydawało się, że być Żydem to znaczy być wyznania Mojżeszowego. Należało więc tłumaczyć, że wraz z Jezusem Chrystusem na tym korzeniu religii biblijnego Izraela, którego świadectwem są pisma Starego Testamentu, wyrosły dwie rzeczywistości: chrześcijaństwo oraz judaizm rabiniczny. Paradoks polega na tym, że chrześcijaństwo jest pod wieloma względami bliższe instytucji i przesłania Starego Testamentu niż judaizm rabiniczny. W chrześcijaństwie są instytucje, które istniały w Starym Testamencie – świątynia, ofiary, kapłani, natomiast w judaizmie rabinicznym tego wszystkiego nie ma. Dlatego nie jest to stricte religia Mojżeszowa. Oczywiście, ona odwołuje się do Mojżesza, tak jak my się odwołujemy, ale Mojżesz i cały Stary Testament to jest wspólne dziedzictwo – chrześcijaństwa i judaizmu. Po dobrym początku od około 20 lat w Dni Judaizmu dominuje perspektywa historyczna, bardzo często upraszczana i wypaczana, oraz ponawiane zmuszanie katolików i Polaków do nieustannego bicia się w piersi.
Odnosi się wrażenie, że gdy udamy się do Jerozolimy, zwłaszcza pod Ścianę Płaczu albo do Starego Miasta, do żydowskiej części, to patrzymy na żydów, współczesnych Izraelczyków modlących się pod Ścianą Płaczu i myślimy sobie: właśnie tacy byli żydzi w czasach Jezusa Chrystusa. Teraz patrząc na tych żydów współczesnych otrzymujemy drogę do Jezusa Chrystusa, oni nam pomogą zrozumieć, pojąć, głębiej przyjąć Jezusa Chrystusa. Otóż to jest kolejny fałszywy trop, ponieważ judaizm z jakim mamy do czynienia powstał w tym kształcie w jakim go mamy obecnie dopiero w wyniku głębokiej przebudowy życia żydowskiego, która odbyła się po 70 roku po Chrystusie, czyli po zburzeniu świątyni jerozolimskiej i Jerozolimy przez Rzymian – powiedział duchowny.
– Nastąpiła wtedy bardzo głęboka reorientacja, o której my, chrześcijanie, nie mamy pojęcia. Bo mówi się o żydach „starozakonni”, albo „wyznanie mojżeszowe”. Te nazwy funkcjonują w powszechnym obiegu i wydaje nam się, że Mojżesz to jest sprawa tylko żydowska, że współczesny judaizm to jest judaizm starozakonny. Otóż to jest wszystko mylące. W wyniku tej transformacji (…) judaizm, który istniał w czasach Jezusa Chrystusa i istniał wcześniej, przeszedł bardzo radykalną przebudowę dokonaną przez rabinów. Żeby było jasne – chociaż to nie jest politycznie poprawne, w Stanach Zjednoczonych nie wiem czy da radę to głośno mówić i napisać – otóż przeszedł tę reorientację w opozycji do chrześcijaństwa – stwierdził ks. prof. Chrostowski.
– Na czym polegała ta reorientacja? Na tym, że skoro świątynia została zburzona, to jej rolę, jej miejsce, zajęły synagogi. One istniały już od pewnego czasu wcześniej, ale nie miały takiego znaczenia. Otóż po roku 70 judaizm skoncentrował swoje życie właśnie w synagogach. Świątyni nie było. Ponieważ nie było świątyni, zaprzestano składania ofiar. Więc nie ma w judaizmie rabinicznym ofiar. Jest czytanie i rozważanie Tory. Przy czym Tora to nie tylko pięcioksiąg Mojżesza, ale cały zbiór, który inaczej po hebrajsku nazywa się Mikra, czyli to co należy czytać: Tora, prorocy i pisma. Więc nie ma ofiar. (…) Gdy istniała świątynia, gdy były składane ofiary, składali je kapłani, którzy wywodzili się z pokolenia Lewiego. Nie ma świątyni, nie ma ofiar. Miejsce świątyni zajęli nauczyciele Tory, do których zwracano się w czasach Chrystusa „rabbi”. Albo tak, jak Maria Magdalena: „rabbuni” – mój mistrzu, mój mistrzuniu, mówiła Maria Magdalena. Otóż ten sposób zwracania się, stał się tytułem: rabin. (…) Miejsce kapłanów zajęli rabini i w II i III wieku dokonano, o tym mowa w książce, odbiblijnienia judaizmu. Zdecydowana większość teologów katolickich nie ma o tym żadnego pojęcia. Nie z powodu swojej złej woli, z powodu tego, że są to kwestie, problemy, które wymagają głębszej znajomości tej właśnie przebudowy i głębszej znajomości rozmaitych meandrów życia żydowskiego. I dopiero później, gdy wyłoniła się Miszna w roku 220, w której nie ma żadnych cytatów z Pisma Świętego i gdy pisarze, starochrześcijańscy Ojcowie Kościoła zaczęli zarzucać Żydom, że odeszli od Biblii, to wtedy nastąpiło ubiblijnienie rabinizmu. I z niego wyrosły rozmaite haggady i midrasze, które istnieją do dnia dzisiejszego – powiedział ekspert w dziedzinie dialogu chrześcijańsko-żydowskiego dodając, że jeśli zapytamy współczesnego rabina o to, czy judaizm wywodzi się ze Starego Testamentu, to ten… zaprzeczy. Judaizm bazuje bowiem na Talmudzie. Ksiądz Chrostowski przez ostatnie dekady próbował tłumaczyć ludziom różnice między judaizmem biblijnym (znanym z czasów Pana Jezusa), a judaizmem rabinicznym. Na opory trafił nie tyle wśród żydów, co w Kościele.
|
saturn-9 @Andrzej-z-Gdanska 11 lutego 2026 09:11 |
| 22 marca 2026 18:01 |
W ostatnich miesiącach swego życia odstąpił od "Israel first". Pomruk niezadowolenia w bazie MAGA w związku z ludobójstwem w Strefie udzielił się również Kirkowi.
Darczyńcy czyli filantropii jego aktywności politycznej z lobby "Israel first" zareagowali jak przypuszczają teoretycy o praktykach spiskowych. A reszta jest milczeniem jak wynika z medialnych wynurzeń byłego szefa służb...
|
|
Andrzej-z-Gdanska @saturn-9 22 marca 2026 18:01 |
| 22 marca 2026 18:04 |
Chociaż tyle...
|
qwerty @MZ 11 lutego 2026 20:28 |
| 22 marca 2026 20:57 |
raczej mędrkowaie a nie polityka.
|
qwerty @Andrzej-z-Gdanska 22 marca 2026 15:23 |
| 22 marca 2026 21:03 |
tak po prawdzie to nie ma o czym dialogować.
|
|
OjciecDyrektor @Maciej-Lodyga 12 lutego 2026 06:31 |
| 22 marca 2026 21:45 |
Problemem jest interpretacja ST orzez protestantów - zwłaszcza amerykańskich kalwinów. Katolicy nie mają żadnego problemu z interpretacją ST. To tylko u protestantów pojawiają się paranoiczne konkluzje.
W zasadzie można powiedzieć, że kalwini uważają się za NAJPRAWDZIWSZYCH ŻYDÓW. Prawdziwszych niż sami etniczni Żydzi. I dlatego Palestynę uważają za SWOJĄ ziemię obiecaną. I dlatego będą ją bronić przed islamistami.
|
saturn-9 @Andrzej-z-Gdanska |
| 24 marca 2026 16:50 |
[...] Na marginesie dodajmy, że instrumentalne traktowanie Żydów i Izraela przez chrześcijańskich syjonistów wywołuje pewne ideologiczne zamieszanie, gdyż nie dają się oni zaklasyfikować ani jako filosemici, ani jako antysemici. Na płaszczyźnie praktycznej polityki i propagandy są filosemitami , ale na płaszczyźnie moralno-teologicznej można ich uznać za antysemitów, gdyż redukują Izrael i Żydów do bytów wyłącznie funkcjonalnych, do narzędzia popychającego historię ku momentowi Powtórnego Przyjścia. Współcześni Żydzi są wprawdzie dziedzicami biblijnego Izraela i obiektem proroctw o odbudowie Królestwa Dawidowego w epoce mesjańskiej, ale jedynie chrześcijanie „born again in Christ” mogą być zbawieni i cieszyć się życiem wiecznym. Ponieważ Żydzi nie akceptują Jezusa, dlatego są moralnie i duchowo pozbawieni czegoś najważniejszego. Jest więc tu obecna pewna ambiwalencja, która widoczna jest także w kwestii nawracania Żydów. Propagowanie chrześcijaństwa wśród Żydów to nauczanie tego boskiego narodu jego roli w historii i warunek ocalenia części z nich w czasie Wielkiego Zamętu. Praca misyjna wśród Żydów jest konieczna, bo Żydzi potrzebują Jezusa. Z drugiej jednak strony istnieje teoretyczne wprawdzie, ale jednak, niebezpieczeństwo, że Żydzi zbyt wcześnie nawrócą się en masse na chrześcijaństwo. Staliby się wówczas chrześcijanami i tak jak inni chrześcijanie zostaliby „porwani” w niebo, zanim rozpocząłby się okres „tribulation”, a wtedy proroctwa by się nie spełniły, bo nie byłoby Żydów, którzy walczyliby, byliby prześladowani i ginęli w tym okresie. Ten nierozwiązywalny w istocie rzeczy dylemat jest rozwiązywany w ten sposób, żeby raczej zrezygnować z nawracania Żydów niż narażać profetyczny scenariusz na to, że się nie spełni. Chrześcijańscy syjoniści wolą poświęcić dusze Żydów nie nawracając ich na wiarę w Chrystusa, niż ryzykować, że dzień „wzięcia” z ciałem „w obłoki” oddali się w nieodgadnioną przyszłość.
[...]
Namiar na aktualny temat z roku 2003.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @saturn-9 24 marca 2026 16:50 |
| 24 marca 2026 17:32 |
Dzięki za interesujący namiar. ;))
Cały artykuł jest ciekawy.
Mnie troche razi stwierdzenie, cytuję:
...instrumentalne traktowanie Żydów i Izraela przez chrześcijańskich syjonistów ...
W dalszej części tekstu jest napisane:
Ameryka ma specjalną rolę i misję w Boskim planie dla ludzkości, rolę współczesnego Cyrusa mającego pomóc Żydom w odbudowie Syjonu. Bóg wybrał Amerykę ze względu na jej moralną wyższość nad innymi narodami i Ameryka będzie osądzana zgodnie z tym, jak wypełnia tę misję. Obalenie siłą rządów Saddama Husajna było potwierdzeniem, że Stany Zjednoczone są swojej misji wierne.
|
saturn-9 @Andrzej-z-Gdanska |
| 25 marca 2026 16:33 |
Dla pokazania klimatu jak panuje w sieciowych mediach USA komentarz Scotta Rittera, dla angielskojęzycznych, w kórym komentator wkręcił się w szaleńczy słowotok po obejrzeniu fragmentu wywiadu z Lindsey Grahamem (chrześciański syjonista).
Wzburzenie wojaka nabiera na sile, wybucha lawiną obelg, atakami ad personam. Padają m.in. wyrażenia takie jak "little shit, fat nothing", "little fat fuck" oraz "never been under fire in your fucking life". Oskarża Grahama o zamiar stworzenia drugiego pomnika „Iwo Jimy”, odmawia mu prawa do używania zaimka osobowego „my” w odniesieniu do marines. Graham to "walking talking hypocrite".
Niezła ta yt "wolność słowa" w USA !
Lindsey Graham występował na froncie wschodnim. Za zasługi otrzymał trzy ordery ! Jeden z jego występów na YT.
|
saturn-9 @Andrzej-z-Gdanska 24 marca 2026 17:32 |
| 25 marca 2026 16:57 |
Za wszystkim skrywa się kontekst. Prowadzone przez USA "forever wars" wprowadzają komentatorów na szczyty odniesień.
Można wszystko wrzucić do tego zagadkowego worka "Bliski Wschód" a stale wyciągane są z niego odniesienia do "dnia ostatecznego".
|
Adriano @Andrzej-z-Gdanska |
| 25 marca 2026 17:30 |
Syjonizm heretycki czy też syjonizm heretyków dla niepoznaki zwanych "bracia odłączeni".
|
saturn-9 @Andrzej-z-Gdanska 24 marca 2026 17:32 |
| 10 kwietnia 2026 14:01 |
...instrumentalne traktowanie Żydów i Izraela przez chrześcijańskich syjonistów ...
Pewien Marokańczyk nadaje po francusku o chrześciańskich mesjanistach w USA. Lobby proizraelskie trafiło na płodne judeo-protestanckie podłoże. Padają statystyki odnośnie kiedy [statystyki z dnia 07/14/2010] nastąpi ponowne przyjście Jezusa Chrystusa 2050 ... obecny "minister wojny" za pierwszej kadencji D.T. zwiedzał Jeruzalem i opowiada o cudach jak i zagrzewa słuchaczy do akcji.
31:31 – George W. Bush, Gog i Magog
33:22 – Apokaliptyczna konwergencja izraelsko-amerykańska
37:40 – Wzrost mesjanistycznej gorączki izraelsko-amerykańskiej w liczbach
40:00 – Ewangelicy wokół Trumpa
40:35 – Ewangelicy w administracji amerykańskiej na rzecz budowy Trzeciej Świątyni
43:20 – Pentagon ma mniejszy wpływ niż syjoniści